Sonda


Jak ŁKS 1926 zakończy sezon 2011/2012 ?
Zapisz się na newsletter aby być na bieżąco w sprawach działalności klubu.
Wyniki dzisiejszych sparingów.
sobota, 18 lutego 2012 19:11
pika6

W dniu dzisiejszym na sztucznym boisku przy ul. Zjazd rozegrane zostały dwa sparingi. Pierwszy o godzinie 10.00 z IV-ligowcem Płomieniem Ełk drugi zaś o godzinie 12.00 z III-ligową drużyną Dębu Dąbrowa Białostocka. Duet trenerów Mroczkowski-Lis, postanowił wystawić w obydwu meczach kontrolnych dwa zupełnie inne składy.

Na boisko pierwsi wybiegli: Iwanowski, Staniórski, Galiński, Bernatowicz, Urban, Malinowski, Sawko, Szymański, Pyko, Laskowski i Ambrożewicz.

Już sam początek spotkania zapowiadał dobre widowisko dla zgromadzonej w niewielkiej to nie wielkiej, ale wiernej publiczności. Zawodnicy szli na wymianę ciosów atakując co raz bramkę rywala. Po jednej z akcji, w której ŁKS 1926 wywalczył rzut rożny który ełkaesiacy rozegrali krótko, piłka wybita z narożnika boiska adresowana była do Galińskiego, który wrzucił ją w pole karne wprost na głowę Urbana i ten w wyśmienitej sytuacji trafił tylko w poprzeczkę. Zawód po nie zdobytej bramce w tak klarownej sytuacji nie trwał zbyt długo, ponieważ już minutę później świetne podanie Malinowskiego w polu karnym wykorzystał Patryk Szymański i mieliśmy 1-0 dla ŁKS-u 1926. Kilka minut po wznowieniu gry ze środka boiska, swoją okazję do zdobycia bramki z rzutu wolnego mieli ełczanie. Stały fragment gry bity z odległości ok. 20 metrów od bramki Iwanowskiego, poszybował wysoko nad bramką. W 35 minucie spotkania mogło być już 2-0 dla ŁKS-u, lecz prostopadłe podanie Szymańskiego w polu karnym do Sawki nie doszło celu i ten doświadczony zawodnik tylko minął się o centymetry z piłką. Koniec pierwszej połowy 1-0.

W przerwie meczu nie dokonano żadnych personalnych zmian i na drugą połówkę wyszli ci sami zawodnicy, którzy jak to się później okazało, grali pełne 90 minut.

Już w 9 minucie drugiej połowy w zamieszaniu w polu karnym Płomienia, obrońcy tejże drużyny wybijają piłkę ponad poprzeczkę. Tak jak to miało miejsce w pierwszej części meczu, chwilę po dobrej sytuacji dla naszego Klubu przyszła akcja bramkowa, w której świetnie zachował się Kuba Ambrożewicz. Patryk Szymański mocno podawał w stronę Kuby, który dostrzegając za Swoimi plecami Mateusza Laskowskiego, przepuścił sprytnie piłkę między nogami, ta dotarła do "Laska", a Mateusz już nie miał innego wyjścia jak strzelić drugą bramkę dla ełkaesiaków. Mamy 2-0! Po tej bramce przez kilka minut oglądaliśmy grę w środku pola. W 58 minucie w środku boiska po raz kolejny Ambrożewicz dostrzega wychodzącego na dobrą pozycję Mateusza Laskowskiego i precyzyjnym podaniem w tępo uruchamia naszego napastnika, który lobuje ełckiego bramkarza i jest już 3-0 dla ŁKS-u. Po wznowieniu gry ze środka boiska, nie minęło kilka minut, jak Ambrożewicz zaliczyłby kolejną asystę, lecz próba Patryka Szymańskiego przelobowania bramkarza, tym razem kończy się z piłką w Jego rękach. Chwilę później Patryk wykorzystując perfekcyjne podanie Artura Urbana, rewanżuje się za poprzednią akcję i strzela z woleja nad głową bramkarza z Ełku.

Jak to już bywa u naszych piłkarzy, przy wysokim prowadzeniu, nadchodzi chwila rozprężenia i trzeba coś wpuścić, żeby goście nie wyjeżdżali smutni z Łomży. W 70 minucie spotkania, stojąc tyłem do bramki, pięknym i zaskakującym strzałem popisuje się Niedźwiecki i jest 4-1. Osiem minut później nasi chłopcy już chyba byli myślami pod ciepłym prysznicem i po błędach całej obrony włącznie z naszym bramkarzem, piłka po raz drugi wpada do siatki ŁKS-u. Zaskakujące w tym wszystkim było to, że nie był to strzał ani po akcji, ani po silnym uderzeniu, tylko coś w stylu spadającego liścia w bezwietrzny jesienny dzień...

W ostatniej akcji meczu mieliśmy okazję podwyższyć wynik na 5-2, lecz po wywalczeniu piłki przez Szymańskiego przy końcowej linii boiska, Laskowski przysnął na chwilkę, co skończyło się mało precyzyjnym strzałem ponad poprzeczkę, lub jak kto woli, bardzo precyzyjnym strzałem ponad poprzeczkę.

ŁKS 1926 - Płomień Ełk 4-2


Na drugie spotkanie tego dnia, które rozpoczęło się o godzinie 12.00 a przeciwnikiem był III-ligowy Dąb Dąbrowa Białostocka, na boisko wybiegli:

Matlak, Konopka, Kacprzyk, Kowalewski, Poteraj, Mateusz Remez, Gałązka, Cychol, Tadaj, Śliwecki, Chrostowski.

Początek meczu (jak i cała pierwsza połowa) to zdecydowana przewaga Dębu, o czym mogą świadczyć dwie zdobyte bramki przez piłkarzy z Dąbrowy Białostockiej już do dwudziestej minuty spotkania. ŁKS w tej części gry często kończył swoje akcje na 16 metrze przed bramką gości. W 38 minucie meczu była jedna z nielicznych sytuacji dla naszej drużyny, w której Chrostowski w polu karnym podawał do Śliweckiego, ale ten niestety zmarnował świetną okazję do strzelenia kontaktowego gola i nie trafiając czysto w piłkę strzelił obok słupka gości.

Nasi piłkarze schodzili na przerwę z dwubramkową stratą do przeciwnika.

Na drugą połowę spotkania w miejsce Kowalczyka, Matlaka i Mateusza Remeza, wybiegli Brzozowski, Myśliński oraz Łukasz Remez.

Już na samym początku nadzieję na poprawienie rezultatu spotkania w serca zgromadzonych kibiców wlał gwizdek sędziego, który oznaczał rzut karny dla Naszej drużyny. Do jedenastki podszedł Marcin Gałązka nie dając szans bramkarzowi Dębu. Jest 2-1! Po tej bramce ŁKS jak by się nieco przebudził i zaczął grać w piłkę zupełnie inaczej jak to miało miejsce w pierwszej połowie. Niestety kilka składnych akcji czy strzałów na bramkę przeciwnika, nie mogło znaleźć celu w siatce. Powoli do głosu znowu zaczęli dochodzić zawodnicy z Dąbrowy, co zakończyło się celnym trafieniem nie pilnowanego w polu karnym Budnika i można rzec (mając w pamięci pierwszą połowę meczu) wszystko wróciło do normy. Chwilę po bramce na 3-1 dla Dębu, błąd popełnił Myśliński i było już 4-1.

Wynik do końca meczu się nie zmienił.

ŁKS 1926 - Dąb Dąbrowa Białostocka 1-4

Jak można stwierdzić po składach obydwu drużyn, tej grającej w pierwszym i tej grającej w drugim spotkaniu, w pierwszym meczu wystąpili w większości zawodnicy na co dzień grający w III-ligowym zespole a w drugim sparingu, poza Cycholem, Kacprzykiem, Konopką i Tadajem zawodnicy przymierzani do występów na tym poziomie rozgrywek.

Trzeba dodać, że Gałązka zadeklarował chęć dalszego występowania w biało-czerwonych barwach i mimo iż na jesień miał rozegrać ostatni mecz w drużynie ŁKS-u spowodowany studiowaniem poza granicami naszego miasta, wiosną będziemy oglądali Go ponownie w biało-czerwonej koszulce. Nie wątpliwie jest to wzmocnienie Naszego Klubu.

Nie masz wystarczających uprawnień aby dodać komentarze.
zaloguj się na swoje konto lub stwórz nowe